Wlazł kotek na… komputer

przez Gosia Skorwider | sty 8, 2026 | Myśli

Angielski był? Był. Karta na siłownię była? Była. Przedszkole pod biurem dla dzieci, opieka medyczna, owocowe czwartki… było, było, było….
Hm… to może koty. Koty?? A co, były? Nie, nie było...

… i tak oto japońska firma informatyczna, wysunęła się na prowadzenie w zakresie kreatywności w benefitach dla pracowników. W biurze, na open space, mieszka na stałe 10 kotów. Są to nowe, dodatkowe - benefity dla pracowników. Prezes zeznaje, że koty są skutecznym reduktorem stresu u pracowników a także narzędziem poprawiającym relacje między nimi. Dodaje, że to także skuteczne narzędzie przyciągania nowych pracowników i, że dzięki temu buduje się rodzinna atmosfera. By tego było mało,uważają, że dzięki temu rozwiązaniu, notują zmniejszenie liczby zwolnień (się!) - czy w drugą stronę też, nie ma informacji 🙂

Wyobrażam sobie maila od Prezesa na start nowej inicjatywy do pracowników...

"Drodzy Pracownicy, jeśli się stresujecie w ciągu dnia - przytulcie kota…
Z uwagi na to, że ilości pracy niestety Wam nie zmniejszymy, nie stworzymy także warunków pracy, dzięki którym nie będziecie musieli się tak bardzo - nadmiernie stresować, przygarnęliśmy 10 kotów, które możecie przytulać w ciągu dnia, gdy tylko macie potrzebę. W ramach inicjatywy macie także nowe obowiązki, nie mniej przyjemne niż tulenie - karmienie i sprzątanie 10 kuwet.
Wiemy, że zrobi Ci się tak dobrze od tego tulenia, że będziesz chciał zostać w pracy jeszcze dłużej - nie mamy nic przeciwko temu.
Z pozdrowieniami zadowolony z siebie, Prezes"

Skoro Prezes taki zadowolony, to zakładam, że koty wzięli ze schroniska, więc benefit tańszy na starcie, niż owocowe czwartki i na bank w działania CSR wpisali.

Koty? Serio?
Co będzie następne? Może tygrysy, są większe, więc dwa razy szybciej odstresują? Może wtedy biurka pracowników ustawimy w klatkach tygrysich, będzie taniej urządzić ludzi w klatkach, niż tygrysy w biurach.


Żeby nie było, że mam coś do kotów - już widzę te komentarze, że kotki są takie słodkie i jest tak miło i, że o co mi chodzi. No chodzi mi o wiele, ale na pewno nie o same koty - są tylko "narzędziem" choć jak dla mnie idącym o krok za daleko, dlatego o tym piszę.

Po prostu nie rozumiem, dlaczego łatwiej nam się wygłupiać, podpisywać jako prezes firmy pod takimi pomysłami, niż wykonać wysiłek i dać ludziom szansę zwolnić o kilka procent, czy też dać spowolnić oddech, dać wytchnienie i nie powodować życia na ciągłym wdechu.
Spowodować, że praca będzie elementem życia a nie na odwrót.

Wtedy nię będzie trzeba ocieplać wizerunku "kultury zapierdolu" wysługując się kotami i przypisywać im zasług za mniejszą rotację pracowników (SIC!).

P.S. i tak jeszcze sobie myślę... rodzinnej atmosfery każdy normalny człowiek powinien szukać w domu (tam gdzie bliscy). W pracy ma być atmosfera sprzyjająca realizacji celów biznesowych - wykonać w sprzyjającym, zdrowym środowisku pracę i iść do domu.

Wszystko nam się ...