Czy większym wyzwaniem jest brak pomysłu na posty, czy mnogość myśli, która nie pozwala mi zacząć?
A może to nie mnogość nie pozwala a jedynie sabotująca głowa ... nie mogąc się zdecydować, mam wspaniałe wytłumaczenie, że to nie kwestia beznadziei a jedynie bogactwa myśli jakie mam "Jestem taka mądra, jutro z rana coś napiszę, wybierając któryś temat...".
Mija kolejny dzień a posta brak 🙂
Czy więc jest to dywagacja o nadmiarze czy może o odwadze?
Wszystko co robimy podszyte jest odwagą, która objawia się umiejętnością podejmowania decyzji
- złych i dobrych.
Wychodzę z założenia, że lepsza zła decyzja, niż brak decyzji.
Ale co jeśli nie ma złych decyzji? Jak to zmienia perspektywę odwagi decydowania?
Jeśli przyjmiemy, że są tylko doświadczenia, które czekają na nas, za każdą decyzją?
Powiem tak, już dawno powinnam była mieć niejednego posta 🙂
Dobranoc!





